wolność kodowania











{Kwiecień 22, 2008}   Niemoc twórcza

Mam tysiąc pomysłów, zapalam się do niezliczonej ilości projektów, chcę zrealizować nieskończenie wiele marzeń. Planuję, ciągle i niezmodowanie planuję. I nic nie robię. To planowanie jest chyba namiastką, zastępnikiem prawdziwej pracy. Uwielbiam kalendarze. Uwielbiam formularze i ich wypełnianie. Uwielbiam projektować i prototypować, ale z realizacją jest u mnie bardzo ciężko. Kiedy już mam się zabrać do pracy, to spędzam wiele czasu na przykład na dobieraniu tła pulpitu do mojego (twórczego!) nastroju; zmieniam zestaw ikon; robię sobie kawę; organizuję sobie kartki i ołówek. Sprawdzam datę, dzisiejszą pogodę, sprawdzam, czy nie leci coś ciekawego w telewizji. A kiedy stwierdzę, że już jestem gotowa, to z tego wielkiego podniecenia (ach, jak bardzo chcę rzucić się w wir pracy!) tak bardzo drżą mi ręce, że nie mogę trafić palcami w klawisze klawiatury (a może to za dużo kawy?)

Odkryłam ważną prawdę o sobie: mój zapał jest prawie zawsze słomiany, a ja jestem zwykłym, nieoryginalnym, bardzo często spotykanym w przyrodzie człowiekiem – trochę leniem, trochę zazdrośnikiem – innym zazdroszczę pasji i zainteresowań, przemyśleń i wniosków, a sama takich (chyba) nie mam. O mój Boże, czy to może być prawda? Niestety. Mój tak zwany światopogląd to zlepek różnych wpływów, wśród nich najmniej jest wpływu krytycznego myślenia.

Tak, uwielbiam czytać filozofów. Czytuję analizy polityczne i społeczne. Ale sama nie myślę, nie wnikam. A kiedy zaczynam wnikać, to szybko się zaczynam obracać wśród utartych myślowych schematów, a więc to nie „wnikanie”, tylko wciąż te same myślowe klisze…

I co z tym zrobić? Jak się od tej niemocy uwolnić? Czy jest w ogóle jakaś szansa?



itd.
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.